Humor z zeszytów
Dyrektorem filharmonii jest facet, który nie odróżnia klucza wiolinowego od klucza do wychodka.
Dyrektorem filharmonii jest facet, który nie odróżnia klucza wiolinowego od klucza do wychodka.
"Zawodniczka nawiązała łączność z koniem."
W instrukcji obsługi pralki automatycznej (whilrpool): "nie wkładać dzieci do środka bębna."
Kolumb zobaczył u nagich Indian wisiorki ze szczerego złota.
W małym miasteczku do sklepu z artykułami metalowymi dokonano włamania. Prowadzący śledztwo Sherlock Holmes mówi do doktora Watsona:
- To musiał być tutejszy fryzjer.
-D laczego tak sądzisz, Holmesie?
- Bo zginęły tylko brzytwy i nożyce.
Poszukuje babci - urwała się z łańcucha.
W kinie facet położył rękę na kolanie swojej sąsiadki.
- Pan się chyba pomylił? - protestuje kobieta.
- A wiec to nie jest pani kolano?
Zaskocz przeciwnika ucieczką.
"Tego trupa się już nie wznieci." (o polskiej reprezentacji piłkarskiej po występie w Korei)
Mój ideał kobiety
Innym odmawia wszystkiego,
Mnie niczego. . .
(Jan Sztaudynger)
Depeche na pocztę!
Facet widzi policjanta prowadzącego na sznurku kozę.
- Dokąd prowadzisz tego barana???
Policjant:
- To nie baran, to koza!
- Nie do ciebie mówiłem!!!
- Czamuś ani roz nie napisoł do mnie ze wczasów? - wymawia Ecik Masztalskiemu.
- Nie miołech twojego adresu.
- Toś nie mógł napisać, żebych ci go posłoł?
- Widzisz, nie przyszło mi to do głowy!
Bądź uroczy dla swoich wrogów, nic ich bardziej nie złości
U Żeromskiego ludzie dzielili zapałkę na czworo i też im się zapałała.
Matura to bzdura.