Małżeństwo
W biurze pyta kolega kolegi:
- Co wycinasz z gazety?
- Notatkę o tym, jak mąż zamordował żonę, bo mu stale przeszukiwała kieszenie...
- I co masz zamiar zrobić z tym wycinkiem?
- Schowam do kieszeni!
W biurze pyta kolega kolegi:
- Co wycinasz z gazety?
- Notatkę o tym, jak mąż zamordował żonę, bo mu stale przeszukiwała kieszenie...
- I co masz zamiar zrobić z tym wycinkiem?
- Schowam do kieszeni!
Przychodzi facet do lekarza z igłami powbijanymi w interes.
Co się panu stało? - Pyta lekarz.
Julio Iglasias - odpowiada facet.
Jak sobie poźródlisz tak se wodogrzmotniesz.
Szczęść w barze.
- Dlaczego w kościele w Wąchocku wszyscy leża w czasie mszy?
- Bo ksiądz ma niski głos.
Partia jest konsekwentna.
Gdy mówi, że nie da - to nie da.
Gdy mówi, że da - to mówi.
Wchodzi blondynka do sklepu.
- Poproszę pastę do butów.
- A do jakich ?
- numer 46.
- Kiedy skończy się era Solidarności?
- Gdy Krzaklewski przyjdzie wraz ze stoczniowcami na ulicę Polanki i przeskoczy ogrodzenie, za którym stoi nowa willa Wałęsy.
Idzie wędkarz wkurwiony po błocie, nic nie złowił, bo myśliwi polowanie sobie urządzili.. Nagle: trach-babach i coś spadło przed nim na ziemię. Podchodzi, patrzy - kaczka Podniósł, dalej poszedł. Podbiega myśliwy:
- Hej, chłopcze, oddaj kaczkę!
- Nie, nie oddam, ja ją znalazłem.
- Oddaj, ja cały dzień na nią polowałem!
- Nie, nie oddam...
Spierają się bitą godzinę. Nareszcie, wędkarz mówi:
- Dawaj tak:, kto kogo mocniej po jajkach kopnie, ten i kaczkę zabierze.
- No, dawaj.
Rozpędził się wędkarz, jak nie kopnie myśliwemu!
- Och, kurrfffaa..
Po 15 minutach wydusił
- Dawaj teraz ja ciebie kopnę.
- A po co? Zabieraj swoją kaczkę i spierdalaj!
krupy na dymie
Wyjdź z siebie i stań obok!
Pod broń powołano całą młodzież od 16 do 60 lat.
kutia na kolasie (jubiler.)
Chuck Norris ma 4 metry wzrostu, waży dwie tony, zieje ogniem, moze zjeść młotek i przyjąć strzał z shotguna bez upadania.
Zeus też był elektrykiem.
Ksiądz podczas mszy w kościele:
- Małżeństwo to tak jakby dwa okręty spotkały się w porcie.
Jeden z mężczyzn odzywa się szeptem do kolegi:
- To ja chyba trafiłem na okręt wojenny.